Sonic - All Stars Racing Transformed (PSV)

Sonic - All Stars Racing Transformed (PSV) Wydawca: SEGA

cena brutto: 79 zł

Nowa / Zafoliowana


Produkt dostępny w sklepie od ręki

Sonic All-Stars Racing Transformed to wyścigi kartów wydane przez firmę Sega. Developer, Sumo Digital, postanowił że w kolejnej odsłonie zabawa będzie zdecydowanie bardziej urozmaicona, dlatego w Sonic & All-Stars Racing Transformed ścigamy się nie tylko na lądzie, ale również na wodzie i w powietrzu. Gracz ma do dyspozycji ponad 20 postaci z uniwersum Segi. Począwszy od ekipy Sonica, przez bohaterów takich klasyków jak Golden Axe, Shinobi i Nights, po małpki z Super Monkey Ball. Gościnnie w grze znajdziemy amerykańską zawodniczkę serii IndyCar Danicę Patrick oraz bohatera najnowszego filmu animowanego Disneya, Wreck-it Ralpha. Dostępnych jest 25 rozbudowanych tras nawiązujących stylistyką do największych hitów Segi. Dla starszych graczy to wspaniała, nostalgiczna podróż w czasie. Przemierzanie "smoczych" terenów z Panzer Dragoon i wyścig na pokładach lotniskowców żywcem wyjętych z AfterBurnera powoduje niekontrolowany uśmiech na twarzy i przywraca piękne wspomienia z młodości. Gracze nie obeznani w klasyce docenią zaś poziom skomplikowania poszczególnych torów. Poza wieloma skrótami, część tras w trakcie wyścigu przechodzi metamorfozę i np. na ostatnim okrążeniu tuż przed liderem wali się most, więc cała stawka konczy zawody na wodzie.

Główny tryb, World Tour, podzielony jest na 5 światów. W każdym z nich czeka na gracza seria różnych wyzwań, za które w zależności od wybranego stopnia trudności otrzymuje się od jednej do trzech gwiazdek, których określona liczba odblokowuje kolejne zadania, trasy i światy. Poza standardowymi wyścigami, gracz zmierzy się z przeciwnikami w pojedynkach 1 na 1 oraz Battle Race, czyli ostatni "żywy" na torze wygrywa. Bardzo miłym urozmaiceniem są wyzwania. Drift Challenge polega na przejechaniu poślizgiem kilku wyznaczonych odcinków przed upływem czasu. Dobrze wykonany drift dodaje kilka cennych sekund, bez których dojechanie do mety było by niemożliwe. Podobnie jest w Boost Challenge, gdzie jazda na dopalaczu zatrzymuje zegar. Fani podniebnych akrobacji odnajdą się w Ring Race, w którym trzeba przelecieć przez pierścienie w określonej kolejności, a nerwowe obgryzanie paznokci zapewni Sprint, czyli przejechanie okrążenia w wyznaczonym czasie. Najciekawszy z tego wszystkiego jest Pursuit, w którym gracz ma za zadanie ścigać czołg i go unicestwić. Lawirowanie pomiędzy pociskami i celowanie w ruchomego przeciwnika na pełnym gazie to coś co fani zręcznościówek lubią najbardziej. Tak duża różnorodność sprawia, że w World Tour gracz ani na chwilę nie zazna nudy. W każdym ze światów za określoną liczbę gwiazdek odblokowuje się nowych zawodników, a po przejechaniu trasy po raz pierwszy staje się ona dostępna w trybie Single Race. Poza tym dostępne są standardowe dla tego typu gier zawody Grand Prix (5 pucharów po 4 wyścigi każdy) i Time Attack, w którym można się ścigać z "duchami" twórców gry.

W sieci gra nie zawodzi, ale też nie wychodzi przed szereg. Dostępne są pojedyncze wyścigi, walka na arenie i "Lucky Dip" będący połączeniem obu. Przed każdą rozgrywką gracze głosują na którym torze chcą współzawodniczyć, a postaci wybiera się na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy". Kod sieciowy jest dopracowany, bo na wiele rozegranych wyścigów bitw zwolnienia i lagi gry mogłem policzyć na palcach jednej ręki. Zabawa jest zdecydowanie przednia, ale od razu jest widoczne kto ma za sobą większość kariery a kto zaczął od multiplayera, ponieważ w trakcie wyścigu różnica poziomów zawodników bywa kolosalna.

Custom Game pozwala na stworzenie gier zarówno off i online, a poza wcześniej spotkanymi trybami Race, Battle Race i Boost Race można pobawić się na Battle Arenie i w Capture the Chao. Pierwszy z nich to nic innego jak walka na zakmniętej przestrzeni, a drugi to "kartowa" odmiana Capture The Flag. Dlaczego te opcje nie znalazły się w podstawowych kategoriach, pozostanie dla graczy zagadką.

Mechanika gry jest wzorcowym przykładem tego, co każdy zręcznościowy kart-racer powinien mieć. Podczas driftu ładuje się 3 stopniowy boost. Im dłużej i agresywniej się ślizgamy, tym szybciej ładuje się dopalacz. Chwilowego "kopa" dostaje się również za wykonywanie trików w powietrzu i ich kombinacji. Dodając do tego fakt, że na trasach często aż roi się od pól dających chwilowe przyspieszenie, wprawny gracz może przejechać niemal cały wyścig na dopalaczu. Arsenał do uprzykrzania życia przeciwnikom nie jest przesadnie rozbudowany. Śnieżki i fajerwerki to najprostszy sposób na chwilowe spowolnienie oponentów, bardziej finezyjnie można ich gnębić za pomocą roju pszczół lub tornada, które na jakiś czas zmienia kierunki na padzie. Wielka rękawica baseballowa ochroni nas przed jednym wrogim atakiem, a mały robocik sam postara się namierzyć innych uczestników wyścigu i wybuchnąć im tuż przed nosem. Niestety, gra nie posiada żadnego samouczka i wszystkie możliwe zagrywki poznajemy (lub nie) w trakcie kariery.

Poza tradycyjnymi osiągnięciami, które zasilają konto gracza, w grze istnieje cała masa akcji, za które odblokowuje się naklejki, które następnie można wykorzystać do spersonalizowania swojej wizytówki w grze online. Szczerze powiedziawszy nikt na to nie zwraca uwagi, ale fani zbieractwa będą usatysfakcjonowani. Wśród rzeczy do kolekcjonowania są również monety, które można spożytkować na "jednorękim bandycie" przed wyścigiem. Niestety wygrane są bardzo marne i nie mają prawie żadnego wpływu na rozgrywkę.

Levelowanie postaci zostało ciekawie zaprojektowane. Każdego zawodnika opisuje pięć 5-stopniowych statystyk: prędkość, przyspieszenie, prowadzenie, dopalacz i all-star. Co level odblokowuje się jedna modyfikacja, która nie zmienia sumy punktów, tylko przydziela je na inne pola. Na różne okazje przydają się różne mody, np. polepszający prowadzenie na Drift Challenge, nastawiony na przyspieszenie dla tras z dużą ilością zakrętów itp. Jest to o tyle dobrze pomyślane, że zawodnicy na najwyższych poziomach nie mają żadnej rzeczywistej przewagi nad świeżakami i cały czas zachowany jest balans.

Pod względem audiowizualnym gra prezentuje się poprawnie. Zdecydowanie nie jest to szczyt możliwości konsol, ale na pochwałę zasługuje fakt że gra nie zwalnia nawet podczas wyścigu na 4 graczy w którym dużo się dzieje. Samo wykorzystanie wielu gier retro jako motywów przewodnich tras usprawiedliwia lekki ascetyzm w kilku miejscach, ale mimo to jest bardzo kolorowo. W kwestii muzycznej mamy do czynienia z remixami wielu piosenek przewodnich gier Segi. Nie są to wybitne dzieła, ale i tak wielu złapie się na podśpiewywaniu "Everybody Super Sonic Racing..." długo po wyłączeniu konsoli.

Sonic & All-Stars Racing Transformed bardzo pozytywnie zaskoczyło. Sega już od dawna nie wydaje hitu za hitem i najczęściej gry od tego producenta bardzo szybko znajdują się na wyprzedażach. Niebiescy poszli po rozum do głowy i zrobili wszystko, by tym razem było inaczej, choć nie ustrzegli się błędów. Gra jest zdecydowanie za trudna i za skomplikowana dla najmłodszych odbiorców, co w tym gatunku ma spore znaczenie, a brak samouczka denerwuje, gdy widzimy co wyprawiają przeciwnicy na wyższym poziomie trudności. Poza tym Sonic & All-Starts Racing Transformed to absolutnie pierwsza liga kart-racerów i tytuł godny polecenia każdemu, kto szuka szybkiej i zabawnej party-game. Do Mario Kart trochę zabrakło, ale wybicie się ponad przeciętność w tym segmencie to też niemała sztuka, o czym boleśnie przekonało się Sony i inni którzy spróbowali swoich sił. Go Sonic!